Ekspertyza Biura Analiz Sejmowych mówi, że tylko siedem z branych pod uwagę 18 uczelni zachowa prawo bycia uniwersytetami. Nie ma wśród nich uczelni bydgoskiej. – Projektowana ustawa uderza w tzw. Polskę regionalną, premiując duże aglomeracje – podkreśla niezależny ekspert Jarosław Szymanek.
Niepokojący scenariusz dla Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy wyłania się z ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych. Według specjalisty BAS dr. hab. Jarosława Szymanka skutki związane z reformą szkolnictwa wyższego, którą przygotowuje wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, najbardziej odczują uniwersytety w mniejszych miastach. Szymanek podkreśla, że tylko siedem z 18 uczelni wyższych zachowa prawo bycia uniwersytetami. Pozostałe mogą zostać przekształcone w akademie.

– Status uniwersytetów stracą m.in. Uniwersytet Szczeciński, Uniwersytet Opolski czy Uniwersytet Zielonogórski – wylicza w ekspertyzie Szymanek. – Należy mieć świadomość, że projektowana ustawa generalnie uderza w tzw. Polskę regionalną, premiując duże aglomeracje będące zarazem ośrodkami akademickimi. Uniwersytety przekształcone w akademie stracą bowiem także takie miasta jak Kielce czy Bydgoszcz.

W 2017 roku przeprowadzono ocenę poszczególnych wydziałów uczelni, czyli parametryzację. Podczas niej brane były pod uwagę m.in. publikacje, dorobek naukowy pracowników, uprawnienia do nadawania stopni doktora oraz doktora habilitowanego, zastosowanie wyników badań naukowych. Wydziały mogły otrzymać oceny od A+ (najlepsze), przez A i B, do C. Na UKW większość wydziałów uczelni miało kategorię B. A otrzymały tylko wydział pedagogiki i psychologii oraz humanistyczny.

– Nasze najgorsze obawy sprawdzają się w opinii niezależnych ekspertów z Biura Analiz Sejmowych. Stoi to w jawnej sprzeczności z opiniami włodarzy naszych uczelni – podkreśla Michał Stasiński, bydgoski poseł PO. – Widzę swój obowiązek w tym, żeby przekazywać mieszkańcom Bydgoszczy obiektywne dane i dmuchać na zimne. Moim zdaniem zagrożenia są realne, a główną ideą reformy jest to, by skoncentrować naukę w dużych ośrodkach i tam skierować powtarzalny strumień pieniędzy. Nie chodzi tutaj o jednorazowe środki, które minister Gowin rozrzuca po kraju, a o finansowanie systemowe.

– Pieniądze, które otrzymaliśmy od Gowina, to ochłap rzucony na otarcie łez. Rektorzy będą mówili, że wszystko jest super, ponieważ teraz to minister może ich mianować. To jest zabijanie demokracji – podkreśla Irenusz Nitkiewicz, bydgoski radny SLD. – Gdy walczyliśmy o powrót uniwersytetu medycznego, również środowiska akademickie zapewniały, że będzie super. Według mnie w Bydgoszczy powinien powstać jeden silny uniwersytet. Nie chcę, by degradowano nasze miasto i dziwię się, że PiS mówi: „Wszystko jest super”.

– Nie znam szczegółów tej ekspertyzy. Wiem tylko, że istnieje – mówi poseł Tomasz Latos z PiS. – Ale życie mnie nauczyło, że mało prawdopodobne są tak głębokie cięcia. Nie sądzę, aby było takie zagrożenie.

UMK w siódemce

Z analizy wynika, że uniwersytetami zostanie tylko siedem uczelni w Polsce: Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu, Uniwersytet Gdański, Uniwersytet Jagielloński, Uniwersytet Łódzki, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu, Uniwersytet Warszawski oraz Uniwersytet Wrocławski.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego odniosło się wczoraj do ekspertyzy. Twierdzi, że większość zamieszczonych w niej analiz odnosi się do nieaktualnej wersji projektu ustawy. Ministerstwo uspokaja, że „nawet w przypadku uzyskania kategorii naukowej skutkującej potencjalną koniecznością zmiany nazwy uczelni, uczelnia będzie mogła posługiwać się nazwą dotychczasową”. Ale jednocześnie zaznacza, że ostateczne uprawnienia uczelni będą określone na podstawie ewaluacji w 2021 roku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię tutaj